Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały dostarczyć go do gniazda dla innych osobników. Mrówki dbały o swoich towarzyszy z należytą troską. Kolonia jest dla nich najważniejsza.
Autor: Małgorzata
ćwiczenia literackie
Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały dostarczyć go do gniazda dla innych osobników. Mrówki dbały o swoich towarzyszy z należytą troską. Kolonia jest dla nich najważniejsza.
Autor: Małgorzata
Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały go dzieci. Miały łódeczkę wydrążoną z kawałka drewna i umocowany w niej patyczek, który udawał maszt. Gdy mrówki przyciągnęły duży świeży liść, opiekun dzieci zrobił z niego żagiel. Położył na brzegu łódki drugi patyczek, który udawał trap i mrówki weszły po nim na łódkę. Wchodziły spokojnie i z ciekawością w sercu. Dzieci z pomocą opiekuna zdjęły trap i puściły łódeczkę na wodę. Wiatr zadął w liściasty żagiel i łódeczka popłynęła. Wylądowała na przeciwległym brzegu stawu. Mrówki zeszły z łódeczki na ziemię i zaczęły się zagospodarowywać na nowym terenie. Wszyscy byli zadowoleni – mrówki, dzieci i ich opiekun. Liściowi i łódeczce chyba też było dobrze, bo polubiły się nawzajem, a nawet zaprzyjaźniły.
Autor: Ewa Damentka
Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli cały czas przed siebie, rozmawiając ze sobą.
Czteroosobowa rodzina wybrała się tutaj na urlop, aby spędzić w miłej przyjemnej i rodzinnej atmosferze wspólny czas. Zakwaterowani byli w hotelu oddalonym pół kilometra od plaży. Poprzednie dni były gorące i upalne, dzięki czemu dzieci bawiły się w wodzie, a rodzice wylegiwali się na plaży i pozwolili, aby ich ciała rozgrzało słońce. Jednak nie przesadzali z tym opalaniem.
W dniu dzisiejszym wiał silniejszy wiatr i mogli podziwiać bardziej wzburzone morze, niż zwykle. Wkrótce poszli do pobliskiej restauracji, aby zjeść rodzinny obiad, w którym nie zabrakło przepysznych morskich rybek. Do tego zamówili deser z lodami i owocami. Po skończonym obiedzie wszyscy członkowie rodziny wybrali się na deptak, aby nadal czerpać przyjemność z pobytu nad morzem.
dla Jurka napisał Sokolik
Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały pracy zespołowej, aby wszystkim było lżej i aby osiągnąć zamierzony cel.
Autor: Małgorzata
Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały sporo czasu, by donieść go do mrowiska. Ale, choć były małe, wiedziały, że spokojne dążenie, małymi krokami, przynosi efekty i prowadzi do celu. Przystanęły na chwilę, odpoczęły w promieniach łagodnego popołudniowego słońca i poszły dalej. Gdy słońce chyliło się już ku zachodowi, doszły do mrowiska z liściem, którym przykryły wejście, zapewniając całemu mrowisku bezpieczeństwo i spokój.
dla Kruszynki napisała Danuta Majorkiewicz
Okruszek chleba leżał pomiędzy podręcznikami, notatkami, różdżkami i innymi przyborami uczniów Szkoły Czarowania. Nic dziwnego, dorastającym uczniom nie wystarczało jedzenie serwowane na stołówce i zabierali z niej chleb, żeby podjadać go podczas lekcji.
Autor: Archiwista SC
Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do kuchni. Do swojej własnej kuchni. Tam jest królową.
Autor: Małgorzata
Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały silniejszego powiewu wiatru, by transport był łatwiejszy. Jak na zawołanie wiatr pokazał swoją siłę i mrówki wraz z liściem wylądowały po drugiej stronie rzeki.
Autor: Adam
Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały pomocy, bo liść był bardzo duży. Przynajmniej tak mi się wtedy wydawało.
Wzięłam długi cienki patyczek i delikatnie podważyłam liść, unosząc go lekko do góry. Mrówki zaczęły ciągnąć go szybciej. Być może im pomogłam. Albo może chciały się uwolnić od mojego towarzystwa, bo w pewnej chwili wokół liścia zgromadził się cały tłum mrówek.
Odłożyłam patyczek i odeszłam na bok. Mrówki żwawo dźwigały duży liść. Zaniosły go do mrowiska i w jakiś sposób wciągnęły go w głąb niego.
Może potrzebują nowego łóżka do sypialni swojej królowej? A może będzie z niego materac dla wielu mrówek? Może zaciągnęły go do spiżarni?
Wiele pytań. Niestety, odpowiedzi nie poznam, bo nie jesteśmy mrówkami i nie wejdziemy do mrowiska. Za to, dzięki fantazji, możemy sobie wyobrazić, jak to mrowisko jest zorganizowane i co się w nim dzieje.
dla Kruszynki napisała Ewa Damentka
Czytelnik z pewnym ociąganiem i widoczną niechęcią zamknął książkę. Nadal trzymał ją w ręku, gdy pomyślał, że jest to jedna z najbardziej niepokojących książek, jakie kiedykolwiek przeczytał.
Była to biografia pozornie zwyczajnej, niczym nie wyróżniającej się osoby, która kiedyś wyznaczyła sobie wielkie cele… Realizowała je bardzo drobnymi krokami, trzymając się konsekwentnie wytyczonego wcześniej kierunku, do którego zawsze wracała, ilekroć zdarzyło się jej zboczyć na manowce.
Teraz jest znaną osobą, szanowaną, bogatą i szczęśliwą. Startowała z punktu, w którym czytelnik znajdował się obecnie. Po głowie tłukła mu się natrętna myśl: „Jeśli ta osoba mogła to osiągnąć, to czemu ja nie miałbym zrealizować swoich marzeń, swoich celów”? Wiedział, przeczuwał całym sobą, że po przeczytaniu tej książki jego życie nie będzie już tak wygodne jak kiedyś.
Autor: Ewa Damentka