Chłopiec przyklęknął – 27

Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział: „To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina”. Dziecko drżało, aparat fotograficzny wysuwał mu się z rąk, a ono przerażone patrzyło na dwa samochody, które się przed chwilą zderzyły.

Chłopiec wyraźnie zły poparzył na gderliwego sąsiada, ale siłą woli zignorował go i skupił się swoim młodszym braciszku. Złapał aparat fotograficzny i stanowczo powtórzył: „To nie twoja wina”. Dziecko dalej stało nieruchomo, więc chłopiec przytulił go i miękkim głosem powiedział: „Nie jesteś winny temu, że samochody się zderzyły. To, że robiłeś zdjęcia, nie ma nic wspólnego z ich zderzeniem. Nasz sąsiad się myli. Chodź do domu. Tata i dziadek na pewno powiedzą ci o samo. To nie twoja wina”.

Ruszył do domu, zerkając na rozzłoszczonego sąsiada, który wycharczał: „Ty…, ty…”. Chłopiec wepchnął braciszka do domu i odwrócił się do sąsiada, pytając grzecznie: „Może chce pan porozmawiać z moim dziadkiem? Zaraz poproszę, żeby wyszedł do pana”. Sąsiad niewyraźnie coś odburknął i poszedł swoją drogą, a chłopiec wszedł do domu, żeby zaopiekować się przestraszonym braciszkiem.

Autor: Ewa Damentka