Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział:
– To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina…. Tomku, ludzie są zdenerwowani z rozmaitych powodów. Mama też. Może coś ją zdenerwowało w pracy? Może jest zmęczona? To nie jest twoja wina, że jest zirytowana. Chodź, pobawimy się razem w ogródku.
Michał wziął Tomka za rękę i razem wyszli z pokoju. Matka, słysząc te słowa, chciała zrobić awanturę Michałowi, ale powstrzymał ją mąż i zapytał:
– Czy chcesz, żeby Tomuś jeszcze bardziej się przestraszył.
Matka odburknęła:
– Ty też możesz trzymać nerwy na wodzy.
– Od dzisiaj będę o tym pamiętał – poważnie powiedział mąż – A teraz zajmę się obiadem, a ty idź do piwnicy i posprzątaj. Jest tam worek bokserski, możesz w niego bić do woli.
Gdy żona obdarzyła go wściekłym spojrzeniem, popatrzył spokojnie. Potem podszedł do okna. Synowie bawili się w piaskownicy. Michał pomagał Tomkowi budować zamek z piasku. Ojciec uśmiechnął się. „Moja krew” – pomyślał i zaczął obierać ziemniaki.
Autor: Ewa Damentka