Okruszek chleba leżał pomiędzy płytami chodnika. Małym ptakom ciężko było go wyjąć. Kiedy schyliłam się po chlebek, na stole jako pierwszy usiadł gołąb. Położyłam przed nim chleb i zanim ptak zjadł, przysiadł na chwilę, posypał się na nas dwoje grad ciężkich słów pewnej ślicznej pani. Coś mówiła o torsjach, o chorobach, o insektach, ale na szczęście po chwili weszła do środka baru. Gołąb, wróble i jak mieliśmy jeszcze w siatce bułeczkę na otarcie łez.
dla Janusza napisała Magda z Dachu