Dźwięk gongu – 54

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje poruszały i poruszają nadal. Gdy tylko przypominam sobie o tej przygodzie, to ciągle w niej jestem i ciągle ją przeżywam. Moja siostra przygląda się temu z pobłażaniem, bo nigdy nie wchodzi w tak silne odczuwanie. Ona obserwuje, myśli, analizuje i rozważa. Nie mam jej tego za złe. Lubimy się i uzupełniamy nawzajem. Ja jej mówię, kiedy ma być miła dla ludzi, a ona mi przypomina, kiedy mam być przytomna, konkretna i rzeczowa. Wyjątkiem jest gong. Gdy widzi, jak przeżywam jego dźwięk, to pozwala mi trwać parę minut w tej ekstazie, a potem mi przypomina, że znowu moja kolej na obieranie ziemniaków.

Autor: Ewa Damentka