Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje docierały nawet do Śpiącej Królewny, jakby chciały wybudzić ją z letargu. Mówiły: „Wstawaj! Ocknij się! Szkoda czasu, by czekać na księcia, który zjawi się za sto lat. Życie jest tu i teraz”! Były nieustępliwe i natarczywe. Słodki sen księżniczki zamieniały w koszmary. Zaczęła śnić o księciu, który za sto lat grzebie żywcem ją, jej rodziców i poddanych, by zrobić miejsce dla siebie i swojego królestwa. Zaniepokoiła się i uznała, że pora wstać i wziąć swoje życie we własne ręce. Otworzyła oczy, a wraz z nią obudzili się wszyscy w pałacu i całym królestwie. Życie powróciło do jej rodziny oraz poddanych i nabrało zwyczajnego codziennego rytmu. W konkury znowu zaczął przyjeżdżać przystojny książę z sąsiedztwa, wraz ze swoim nauczycielem – starym Merlinem. Został miło powitany i po paromiesięcznych staraniach jego oświadczyny przyjęto. Książę z radością patrzył na słodką twarzyczkę swojej narzeczonej i cieszył się, że zły czar został przełamany teraz, miesiąc po rozpoczęciu klątwy. Za sto lat – gdyby przepowiednia miała się spełnić w planowany sposób – byłby już sędziwym staruszkiem i mógłby co najwyżej patrzeć jak jego praprawnuk wybudza Śpiąca Królewnę z zaczarowanego snu. Jeszcze pełen niedowierzania zwierzał się ze swoich radości sędziwemu Merlinowi i nie zauważał, że staruszek, słuchając jego wywodów, uśmiecha się lekko, zerka na swój pierścień, podróżny sękaty kij i lekko dotyka sakwy, w której miał ukrytą misę wydającą dźwięk tak mocny jak gong.
Autor: Ewa Damentka