Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się dzieci. Szybko dołączyli do nich dorośli i wkrótce cały kemping przeniósł się nad rzekę. Tylko grille zostały na swoim miejscu, bo wyjątkowo turyści przestali myśleć o jedzeniu. Smażone kiełbaski jakoś kłóciły się z tym nastrojem tajemniczości, który wprowadzało światło księżyca otulające rzekę i ludzi.
Autor: Ewa Damentka