Wilk przymrużył oczy – 38

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo jeszcze nie była pora na gości. Oni zjawiają się dopiero wiosną. Przychodzą potem latem i jesienią. Zima jest czasem, gdy las regeneruje się po najściach ludzi. Zwierzęta oddychają z ulgą. Nie muszą się kryć, chować i uważać na intruzów. A tutaj, w środku zimy, idzie sobie dziewczyna, a jej czerwona pelerynka z kapturkiem ładnie wygląda na tle zielonych liści. Zaraz, zaraz… zielonych liści? Wilk mocniej przymrużył oczy, potrząsnął łbem i znowu zaczął się zastanawiać – zimą chyba nie ma zielonych liści. „Tu jesteś” – odezwał się za nim znajomy głos – „długo cię wołałem, chodź na śniadanie”. Pracownik schroniska dla starych leśnych zwierząt z ulgą popatrzył na stareńkiego basiora. Ostatnio martwił się o niego. Staruszek zapominał o jedzeniu, nie rozpoznawał znajomych i ciągle wymykał się z ogrodzonego terenu. „No cóż, ciągnie wilka do lasu” – pomyślał mężczyzna, patrząc z sympatią na podopiecznego, który, idąc na śniadanie, dalej zastanawiał się, czy zima może być zielona.

Autor: Ewa Damentka