Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało. Zdawało się, że cała ziemia tańczy razem z nim. Śpiewało kołysankę dla zwierząt, roślin, ziemi, nieba i strudzonych wędrowców. Wystarczyło zwolnić, rozejrzeć się dookoła i poczuć rytm i melodię wiatru oraz falujących traw. Popłynąć razem z nimi. Chwila takiej regeneracji wystarczała na bardzo, bardzo długo.
Autor: Ewa Damentka