Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i kolejne zakręty górskiej serpentyny. Z daleka wyglądało to, tak jakby tańczył. Ludzie w dolinie cieszyli się na jego widok, bo to znaczyło, że zima się kończy i górskie drogi znowu zaczęły być przejezdne.
Autor: Ewa Damentka