Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce śpiewały. Zostały tak skonstruowane, że najlżejszy podmuch wiatru wywoływał dźwięki. Każdy wieżowiec przypominał instrument i wydawał własny dźwięk. Jednocześnie wszystkie je zestrojono i harmonijnie współgrały ze sobą. Całe miasto przypominało orkiestrę, która nieustannie grała. Cisza panowała tylko w bezwietrzne dni, co zdarzało się bardzo rzadko. Ulubionym zajęciem mieszkańców było koncertowanie. Każdy grał na jakimś instrumencie i dążył do jak najlepszego współbrzmienia z muzyką miasta.
Autor: Ewa Damentka