Święta Nigdy uśmiechnęła się na widok przechodzącej obok niej pary. Kiedyś nie do pomyślenia byłoby, żeby do delikatnej, zwiewnej sukienki założyć glany – ciężko wyglądające buty na wysokim koturnie, masywne. Przez chwilę przyglądała się kobiecie i dostrzegła, ile wdzięku ma w sobie. Święta Nigdy wróciła do domu i przed lustrem zaczęła odnajdywać w sobie to, co ujrzała w tamtej kobiecie.
Autor: Danuta Majorkiewicz