Starannie wypastowana podłoga lśniła jak złoto i błyszczała jak lustro. Odbijał się w niej widok z okna, słońce i zarys drzew. Z ulicy dobiegał hałas aut, ale też śpiew ptaków.
Lśnił też blat stołu. Mieszkanie było ciche i pachnące. Za kilka godzin mieli się zjawić goście.
Autor: Adam