Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały go dzieci. Miały łódeczkę wydrążoną z kawałka drewna i umocowany w niej patyczek, który udawał maszt. Gdy mrówki przyciągnęły duży świeży liść, opiekun dzieci zrobił z niego żagiel. Położył na brzegu łódki drugi patyczek, który udawał trap i mrówki weszły po nim na łódkę. Wchodziły spokojnie i z ciekawością w sercu. Dzieci z pomocą opiekuna zdjęły trap i puściły łódeczkę na wodę. Wiatr zadął w liściasty żagiel i łódeczka popłynęła. Wylądowała na przeciwległym brzegu stawu. Mrówki zeszły z łódeczki na ziemię i zaczęły się zagospodarowywać na nowym terenie. Wszyscy byli zadowoleni – mrówki, dzieci i ich opiekun. Liściowi i łódeczce chyba też było dobrze, bo polubiły się nawzajem, a nawet zaprzyjaźniły.
Autor: Ewa Damentka