Morska piana – 23

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli, zajmowali się sobą i nie zauważali małej dziewczynki, która przycupnęła na skałach. Skuliła ramionka, jakby chciała się jeszcze bardziej zmniejszyć. Nerwowo rozglądała się dookoła, jakby się czegoś obawiała. Morska piana gładziła jej nóżki i ramiona. Czasami otulała, jakby chciała zasłonić ją przed światem.

Obok dziewczynki rozbłysło światło, którego spacerowicze też nie zauważyli i na ułamek sekundy pojawiły się olbrzymie dłonie, które podniosły ją i zabrały ze skalnego wybrzeża. Dziewczynka została przeniesiona do podmorskiego pałacu. Tam, w siedzibie Neptuna, czekali już na nią Merlin i Krasnoludek.

– Marysiu, niepokoiliśmy się o ciebie, na Ziemi teraz nie jest bezpiecznie – powiedział Merlin.

– Czemu uciekłaś? – zapytał Krasnoludek.

Dziewczynka była blada i trzęsła się.

– Nnnie wwwwiem, ccco sssię sssstałłło. Bbbyyyłam w sssali z innnnnymmi ucznnniammmi i nnnaaagle zzznalllaazłłłam sssię nnnna tttej ppplaży – wyjąkała.

Jedna z nereid przytuliła dziewczynkę i surowo popatrzyła na czarodzieja i Krasnoludka

– Nie widzicie, że jest przerażona? Dajcie jej odpocząć.

– Zanieśmy ją do Lustra Prawdy i Przeznaczenia – zaproponował Neptun.

– Czy to bezpieczne? – zaniepokoił się Krasnoludek.

– Chyba nie mamy wyjścia – mruknął Merlin.

– Bbboję sssię – trzęsła się Marysia.

Syreny zaczęły śpiewać kołysankę i dziecko zasnęło, rozluźniło się i z jego rączki wypadł czarny kamyczek z dziwnymi napisami.

– A co to takiego? – zapytał zdziwiony Krasnoludek.

– Lustro chyba nie będzie potrzebne – zauważył Neptun

– Tak, to robota Merlinka – odparł wściekły Merlin – chłopak przekroczył już granicę przyzwoitości.

Neptun położył Merlinowi rękę na ramieniu i rzekł:

– Rozumiem cię, ale zalecam ostrożność, umiar i dyskrecję. On nie może wiedzieć, że ty już wiesz, którą drogą zaczął podążać.

Merlin zacisnął zęby. Widać było, że nadal jest wzburzony.

Neptun kontynuował:

– Zostawcie u nas to dziecko, zaopiekujemy się nią. Wracajcie do szkoły, żeby chronić pozostałych.

Krasnoludek patrzył na Marysię z żalem i powiedział:

– Miałem nadzieję, że w Szkole Czarowania będzie bezpieczna.

– Na pewno będzie – odpowiedział Neptun – zadbacie o to.

Marysia spała w ramionach syreny, a jej buzia była rozluźniona i uśmiechnięta.

Merlin uspokoił się siłą woli i powiedział do Krasnoludka.

– Tutaj jest naprawdę bezpieczna. Wrócimy po nią, jak uporamy się z tym, co zaczęło wydarzać się w szkole.

Podniósł kamyczek z napisami, wyciągnął swoją różdżkę, machnął nią dwa razy i wraz z błyskiem światła otworzyło się przejście do Szkoły Czarowania. Przeszli do niej razem z Krasnoludkiem, a Marysia nadal spała. Syreny przeniosły ją do łóżeczka i otuliły kołderką utkaną z delikatnych miłych snów i dźwięków kojącej muzyki.

Tymczasem morska piana nadal wypatrywała na skalistym nadbrzeżu ludzi, którym Neptun i syreny mogliby pomóc.

Autor: Archiwista SC