Morska piana – 35

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli i odpoczywali. Urlop, szum morza i poczucie beztroski. Czasu jakby był nadmiar, co prawie nigdy się nie zdarza. Chyba że na urlopie. Gdzieś w powietrzu wisiało pytanie, co by jeszcze dzisiaj zrobić, ale takiego, by się regenerować i odpoczywać.

Autor: Adam

Młoda kobieta – 154

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Zobaczyła cudowny świat marzeń. Rozejrzała się wokół i spostrzegła na honorowym miejscu portret swojej babki z podpisem: „Założycielce Klubu Anonimowych Księżniczek wdzięczne uczennice”.

Autor: Jan Smuga

Na dnie szuflady – 67

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. Młoda kobieta ze wzruszeniem oglądała pamiątki pozostałe po niedawno zmarłej babci. Zapytała swoją mamę, czy to ona podarowała babci kamyczek i fiołki, i kto jest na starej pożółkłej fotografii.

Mama odpowiedziała z uśmiechem, że te prezenty babcia dostała od mężczyzny, który próbował ją zbałamucić. Był bardzo przystojny, elokwentny i miał niecne zamiary, o czym babcia dowiedziała się zupełnym przypadkiem.

Trzymała te prezenty na pamiątkę, żeby zawsze pamiętać, że nie powinno się ulegać powierzchownemu pięknu. Zawsze należy sprawdzać piękno ukryte w sercu i podtrzymywać przyjazną więź wyłącznie z ludźmi o pięknym wnętrzu.

Zaglądała do tej szuflady po każdorazowej kłótni z dziadkiem. Przypominała sobie dawną historię i gniew znikał. W końcu to dziadek uchronił ją przed kompromitacją i być może olbrzymią tragedią.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Małe mrówki – 17

Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały go dla ochłody. Będą nim wachlowały swoją królową i gości, którzy przybędą na uroczyste otwarcie międzynarodowej olimpiady mrówek. Przybyły już delegacje mrówek z różnych stron świata. Mrówki-gospodarze zorganizowały stadiony, bieżnie i trybuny. Teraz wykańczają całość. Jutro z rana rozpoczną się zawody. Ciekawe, czy znajdzie się jakakolwiek stacja telewizyjna, która zechce transmitować lekkoatletyczne zmagania mrówek?

Autor: Ewa Damentka

Morska piana – 34

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli, nie czując zmęczenia w nogach, nabierając przy tym wewnętrznej siły, z której będą czerpać przez resztę pracowitego roku.

Autor: Stokrotka

Nitki babiego lata – 87

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki płynącej wśród łąk. Miłe to uczucie, gdy chłód wilgoci studzi nasze lica rozgrzane sierpniowym gorącym powietrzem. A w nozdrza napływa cudowna mieszanina kwietnych zapachów i koi nasze zmysły.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Małe mrówki – 16

Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały chyba jakiejś inspiracji, a tymczasem napotkały przeszkodę, która przerwała ich pracę. To wielki jęzor psa myśliwskiego zaczął badać mrowisko i dotykał mrówek. Mrówki zrozumiały szybko, że muszą się bronić. Szefowa mrówek z zaatakowanego sektora dała znak mrówkom-obrońcom, by jak najszybciej przypuściły szturm na głowę psa. Zadanie mogło być ryzykowne, ponieważ trzeba było się wspiąć po jęzorze i nosie psa. W pewnym momencie pies już przestał dotykać mrowiska i oddalił się od niego, czując jednocześnie na swojej głowie malutkie ugryzienia. Po chwili mrówki zeskoczyły na ziemię i udały się do swojego bezpiecznego domu.

Autor: Adam

Była sobie łąka – 72

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka.

Dziką sarnę skusił zapach jabłek w cieście upieczonym przed chwilą i postawionym na parapecie do wystudzenia. Podeszła bardzo blisko i powąchała wypiek. Czuła gorąco blachy, więc nie próbowała kosztować, ale zapach był tak wspaniały, że nie mogła odejść.

Czekała zatem na swoją chwilę, drepcząc w miejscu i nie mogąc się już doczekać posiłku.

Autor: Małgorzata

Małe mrówki – 15

Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały zebrać się w ogromną grupę, aby wykonać to zadanie. Liść dla tych stworzeń był bardzo ciężki. Jednak wspólnymi siłami i dzięki współpracy miały nad sobą dach, który chronił ich przed deszczem.

dla Kruszynki napisał Sokolik