Dźwięk gongu – 54

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje poruszały i poruszają nadal. Gdy tylko przypominam sobie o tej przygodzie, to ciągle w niej jestem i ciągle ją przeżywam. Moja siostra przygląda się temu z pobłażaniem, bo nigdy nie wchodzi w tak silne odczuwanie. Ona obserwuje, myśli, analizuje i rozważa. Nie mam jej tego za złe. Lubimy się i uzupełniamy nawzajem. Ja jej mówię, kiedy ma być miła dla ludzi, a ona mi przypomina, kiedy mam być przytomna, konkretna i rzeczowa. Wyjątkiem jest gong. Gdy widzi, jak przeżywam jego dźwięk, to pozwala mi trwać parę minut w tej ekstazie, a potem mi przypomina, że znowu moja kolej na obieranie ziemniaków.

Autor: Ewa Damentka

Nitki babiego lata – 80

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki.

Ciepły sierpień jak piękny sen. Niebo złoto-różowo-pomarańczowe. Ciepłe, przytulne jak z dzieciństwa lalka szmacianka. Miesiąc dojrzały. Dostatni, ze stodołami sytymi i spiżarniami bogatymi. Winobranie. Nieśmiałe słońce na śniadanie. Przez gałęzie drzew na ziemię rzucane cienie. Barw jesieni filmoteka. I śpiewająca do ucha rzeka. Piękny sen.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Morska piana – 16

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli, by z betonowego pomostu oglądać wpływające do portu statki. Z daleka widać było, że wszystko odbywa się jakby powoli. W ciągu godziny do portu wpłynęło osiem statków. O innej porze dnia statki nie wpływały do portu wcale. Statkom nie lubiły towarzyszyć mewy, więc w czasie, kiedy statki do portu nie wpływały wcale, liczba mew przy betonowym pomoście była znaczna.

Autor: Adam

Chłopiec przyklęknął – 35

Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział:

– To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina.

– Ale ja powinienem – chlipało dziecko.

– Nic nie musisz – łagodnie i stanowczo powiedział starszy chłopiec.

– Powinienem tam wejść – wyjąkał przerażony kilkulatek.

– Kto ci kazał?

– Tamten duży chłopak. Powiedział, że to przeze mnie, bo nie chciałem mu dać portmonetki.

– Co zrobił potem?

– Podpalił to i wrzucił tam mój plecak. Tata będzie się gniewał, jak wrócę bez niego.

– Nie będzie się gniewał. Obiecuję. Wiem.

Chłopiec przytulił młodszego braciszka, a wkrótce obaj znaleźli się w silnym uścisku męskich ramion.

– Jesteście cali, chwała Bogu – wyszeptał ich ojciec, tuląc ich do siebie jak największy skarb.

W tym czasie strażacy zaczęli gasić płonącą altanę, a policja legitymowała podpalacza zatrzymanego wcześniej przez rozzłoszczonych przechodniów.

– Wracamy do domu – zdecydował ojciec

– Ale…, mój plecak… tam – malec łkał, pokazując płonącą altanę.

– Plecak nie jest ważny. Ty jesteś – odpowiedział serdecznie ojciec.

Zaraz potem wstał i trzymając malca za rękę, poszedł w stronę domu. Za chwilę dogonił ich starszy chłopiec, który zadzwonił już do matki, mówiąc, że odnaleźli z ojcem młodszego braciszka.

Autor: Ewa Damentka

Morska piana – 15

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli – kobieta o drobnej sylwetce i wysoki szczupły mężczyzna. Zapatrzeni w siebie żywiołowo dyskutowali. Widać było na odległość radość bycia razem.

dla Jurka napisała Danuta Majorkiewicz

Okruszek chleba – 47

Okruszek chleba leżał pomiędzy pomiędzy talerzami znajdującymi się na lnianej ściereczce położonej na zielonej trawie. To nie trwało długo. Talerze schowano, a ściereczkę wytrzepano. Wszystkie okruszki spadły na łąkę. Stopniowo zaczęły je zagospodarowywać różne stworzenia. Myszki, mrówki i inni lokatorzy łąki zaczęli zjadać okruszki lub zanosić je do swoich spiżarni. Była to bogata uczta. Jest szansa na kolejne, bo pogoda sprzyja rodzinnym piknikom na tej łące.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 146

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do sali i natychmiast zniknęła, trafiając do Krainy Przeznaczenia… Taka oto jest siła Klubu Anonimowych księżniczek.

Autor: Jan Smuga

Morska piana – 14

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli i podziwiali widoki. Urokliwe nadmorskie miasteczko oferowało wiele atrakcji. Jednak nic nie mogło się równać z pięknem morza, nadmorskich skał i nieba, które otulało sobą bezkresne morze, cudowne plaże i ludzi, którzy tutaj wypoczywali.

Autor: Ewa Damentka

Chłopiec przyklęknął – 34

Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział: „To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina. Pranie może zmoknąć, gdy pada deszcz, nawet jeśli zostało wystawione do suszenia. Wiatr czasem zwiewa pranie i trzeba je znowu prać. Czasami nie wystarczy coś zrobić jeden raz. Bywa, że trzeba dwukrotnie i trzykrotnie. Raz jest susza, raz deszcz. I tak po prostu jest. Jak to się mówi »ot i masz«”.

Autor: Adam

Morska piana – 13

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli w pojedynkę i całymi rodzinami. Niektórzy zamyśleni, a inni rozmawiający i radośni. Niektórzy spacerowali z psami i radość widoczna była również u tych zwierząt. Można było także zaobserwować wielkie zdziwienie młodych psów, które po raz pierwszy dobiegły do morza po to, by się napić wody, która była oczywiście słona i nie nadawała się do picia.

Autor: Adam