Dźwięk gongu – 55

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje były przejmujące. Roznosiły się daleko i zapadały głęboko. Mocno poruszały. Nie pozostawiały człowieka obojętnym, tym bardziej, że był to dzwon uważności przypominający o konieczności skupienia uwagi. Miał donośny, aksamitny i kojący dźwięk. Wyznaczał czas pracy i odpoczynku.

dla Darii napisała Magda z Dachu

Nitki babiego lata – 81

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Początkujący poeta leżał na łące. Niczym pastuszek z obrazu Chełmońskiego bawił się fruwającymi nitkami babiego lata i wymyślał swój pierwszy wiersz.

Zapisze go w notesie, gdy wróci do domu.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Morska piana – 20

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli i oddychali głęboko. Morskie powietrze niosło ze sobą rozluźnienie i przestrzeń. Oczyszczało płuca, umysły i serca spacerowiczów.

Pewna staruszka przychodziła tu codziennie. Przypominała sobie chwile młodości, gdy wiele lat temu umawiała się na randki właśnie na tym deptaku. Z uznaniem myślała, że dobrze wykorzystała czas młodości. Nie o wszystkich przygodach opowiadała znajomych, ale przynajmniej ma co wspominać. Teraz korzysta z przywilejów starości, co też jest przyjemne.

Kobieta była pogodna i pogodzona z losem, upływającym czasem i swoim wiekiem. Spacerując, z sympatią i rozrzewnieniem przyglądała się młodym parom i w głębi serca życzyła im powodzenia.

Autor: Ewa Damentka

Chłopiec przyklęknął – 37

Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział:

– To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina.

– To moja wina. Gdybym zadzwonił po karetkę lub pobiegł po sąsiada, dziadek by wciąż żył – powiedział malec, po czym zaczął szlochać.

– Ja też miałem dziadka. Umarł dwa lata temu. On był dla mnie ważniejszy niż moi rodzice! Oni tylko pracują, a ja się w ogóle nie liczę.

– Dziadziuś zabierał mnie do ZOO i wesołego miasteczka, jeździliśmy razem starymi tramwajami, opowiadał mi bajki na dobranoc.

– Ale już nie cofniesz czasu kolego. Trzeba żyć dalej, a on pozostanie zawsze w twoim sercu i pamięci.

Po chwili obaj zaczęli płakać. Podeszła do nich matka Filipa. Kobieta przytuliła obydwu chłopców, ogromnie im współczując.

Autor: Sokolik

Młoda kobieta – 147

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do cukierni. Niedawno postanowiła nie jeść słodyczy, lecz uznała, że skoro tu trafiła, to zje ciasteczko, by nie przesadzić ze swym postanowieniem.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Morska piana – 18

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli pomiędzy nimi Śmieszek i Dowcipniś – dwa krasnoludki. Byli niewidoczni dla otoczenia, ale ich nastrój udzielał się niejednemu. W sercach królowała radość, lekkość oraz dystans do siebie i świata.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Chłopiec przyklęknął – 36

Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział: „To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina”, po czym zostawił je i pobiegł wzdłuż głównej ulicy. Zaczynało się ściemniać, ludzie zamykali już domy na klucz, jak zwykle o tej porze. Hałas zaczynał coraz bardziej przechodzić w tę okropną ciszę. Nikt nie wiedział, co tym razem zdarzy się na Mulholland Drive, i większość nie chciała tego wiedzieć.

dla Danusi napisała Daria