Okruszek chleba – 31

Okruszek chleba leżał pomiędzy piecem a ławą. Obok niego leżała podarta książka. Wtem przyszedł gość, podniósł tenże okruszek i książkę z największą pieczołowitością, mówiąc jednocześnie: „Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi z uszanowaniem, tęskno mi Panie”.

Autor: Jan Smuga

Chłopiec przyklęknął – 5

Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział: „To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina, że rodzice się rozwodzą. Moja też nie. Nie mamy na to wpływu. To są ich dorosłe sprawy. Pamiętaj, że zawsze możesz na nich liczyć. Na mnie też”.

Autor: Ewa Damentka

Dźwięk gongu – 44

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje dawały znać o rozpoczęciu uroczystości ślubnej, w której pełniłem funkcje kapłana udzielającego ślubu w obecności uprawnionego do tego urzędnika. Urzędnik sporządzał akt, a ja udzielałem ślubu jako osoba duchowna. W tej uroczystości brało udział wiele osób, które przyglądały się z zaciekawieniem. Każdy wiedział, że życie młodej pary po tej uroczystości zmieni się diametralnie. Będą musieli żyć w obowiązku, gdyż małżeństwo wymaga odpowiedzialności. Gong, który zakończył uroczystość, był podkreśleniem i przypieczętowaniem dokonanej zmiany. Pełniąc funkcje kapłana, byłem również obserwatorem wydarzenia, które wydawało mi się większym przeżyciem, gdyż obudziło we mnie pragnienie dotyczące przełomowych chwil w moim życiu.

Autor: AMK

Czerwcowa noc – 70

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się w plener, by świętować czerwcowe słowiańskie święto zakochanych, wbrew komercyjnym Walentynkom, wtłaczanym nam do głów na siłę.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Chłopiec przyklęknął – 4

Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział: „To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina. Na odejście twojego pieska nie miałeś wpływu. To wina kierowcy, nie twoja. Kto mógł przewidzieć, że piesek wpadnie wprost pod koła”.

Autor: Małgorzata