Okruszek chleba leżał pomiędzy deską do krojenia i nożem. Ktoś go nie sprzątnął. Teraz zapewne skończy jako odpadek w koszu na śmieci. Bardzo chciał zwiedzać świat niesiony wiatrem, ale skończył w brzuszku zwykłego wróbla.
Autor: Małgorzata
ćwiczenia literackie
Okruszek chleba leżał pomiędzy deską do krojenia i nożem. Ktoś go nie sprzątnął. Teraz zapewne skończy jako odpadek w koszu na śmieci. Bardzo chciał zwiedzać świat niesiony wiatrem, ale skończył w brzuszku zwykłego wróbla.
Autor: Małgorzata
Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział: „To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina”. Nie rozmawiał z dzieckiem o problemie. Przytulił go i zabrał do cukierni na lody.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje obudziły śpiących marynarzy. Statek całą siłą uderzył w skały, które znalazła się pod wodą w czasie przypływu. Uderzenie było silne i gwałtownie przewracało ludzi będących na bogach. Lecz marynarze po chwilowych zamęcie zebrali myśli i spuścili szalupy na wodę. „Skaczcie” – krzyczeli do pasażerów. Wszyscy zdążyli się uratować, nim statek poszedł na dno. W oddali, wśród skał, rozbitkowie ujrzeli statek płynący z pomocą, gdyż na szczęście dotarły do niego sygnały SOS wysłane przez załogę tonącego okrętu.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty przyciągały, jakby zapraszały. Poczułam ich zachętę i weszłam do środka księgi. Dobrze zrobiłam. Odnalazłam w niej swoje przyjaciółki. Z niektórymi nie widziałyśmy się od lat. Na wspólnych ploteczkach spędziłam kilka dni. Gdy wyszłam z księgi, okazało się, że tutaj, w Szkole Czarowania, minęło tylko kilka minut. Niestety blat z księgą zniknął. Mama nadzieję, że kiedyś znowu się pojawi.
Autor: Mgiełka-Iskierka
Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział: „To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina…. Czasami kanapka upada na piasek i to stroną masła. Wtedy już taka kanapka nie nadaje się do jedzenia. Żal jest tej niezjedzonej kanapki, zwłaszcza że podczas zabawy dzieci stają się głodne. Niektóre wtedy płaczą, ale wiadomo że w domu będzie kolacja”.
Autor: Adam
Okruszek chleba leżał pomiędzy wieloma innymi okruszkami. Obserwujące je dziecko powiedziało, że okruszek pierwszy ma wielu kolegów. Jego młodsza siostra silnie zaprotestowała, mówiąc, że to nie koledzy, bo kolegów się nie zjada.
Autor: Adam
Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział:
– To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina…. Tomku, ludzie są zdenerwowani z rozmaitych powodów. Mama też. Może coś ją zdenerwowało w pracy? Może jest zmęczona? To nie jest twoja wina, że jest zirytowana. Chodź, pobawimy się razem w ogródku.
Michał wziął Tomka za rękę i razem wyszli z pokoju. Matka, słysząc te słowa, chciała zrobić awanturę Michałowi, ale powstrzymał ją mąż i zapytał:
– Czy chcesz, żeby Tomuś jeszcze bardziej się przestraszył.
Matka odburknęła:
– Ty też możesz trzymać nerwy na wodzy.
– Od dzisiaj będę o tym pamiętał – poważnie powiedział mąż – A teraz zajmę się obiadem, a ty idź do piwnicy i posprzątaj. Jest tam worek bokserski, możesz w niego bić do woli.
Gdy żona obdarzyła go wściekłym spojrzeniem, popatrzył spokojnie. Potem podszedł do okna. Synowie bawili się w piaskownicy. Michał pomagał Tomkowi budować zamek z piasku. Ojciec uśmiechnął się. „Moja krew” – pomyślał i zaczął obierać ziemniaki.
Autor: Ewa Damentka
Czytelnik z pewnym ociąganiem i widoczną niechęcią zamknął książkę. Nadal trzymał ją w ręku, gdy podszedł do niego pies. Jego ukochany pies, merdając ogonem i trącając go nosem w kolano, upominał się o wyjście na spacer.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do studni pomysłów. Z zadziwieniem poznawała siebie. Przychodził jej pomysł za pomysłem i odtąd jej życie stało się bogate. Zniknęła szara codzienność.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział: „To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina. Wieża z kart i tak musiałaby zostać zdemontowana. Na stole przecież będziemy jeść za chwilę kolację. Po kolacji zbudujemy nową wieżę, większą i lepszą”.
Autor: Małgorzata