Dźwięk gongu – 35

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje poczuł cały las, a jego delikatne drżenie z kolei wprawiło w drżenie każdy liść. Nawet poranna rosa delikatnie zsunęła się z listka konwalii, spadając na trawę.

dla Adama napisał Patisonek

Młoda kobieta – 132

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Wszystko ma swój czas. Jak to możliwe, że trafiłam tu dopiero teraz? Szukałam tego od dawna, a to było tuż pod moim nosem.

Autor: Patisonek

Okruszek chleba – 14

Okruszek chleba leżał pomiędzy klepkami w podłodze. Wpadł tam już dawno. I zaklinował się tak dobrze, że nie wyciągnęła go stamtąd żadna ścierka czy szczotka. Nawet odkurzacz nie dał rady. Okruszek z czasem zyskał dla towarzystwa inne okruszki i tak trwał w tym miejscu, poznając kolejnych właścicieli mieszkania, w którym urzędował. Dopiero generalny remont połączony z wymianą podłogi sprawił, że okruszek wreszcie zmienił miejsce zamieszkania – trafił najpierw do śmietnika, a potem znalazł się na wielkiej górze śmieci.

Autor: Ewa Damentka

Rozlewiska rzeki lśniły – 50

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się nosorożców, słoni, zebr i antylop. Noc, upał i orzeźwiające chwile nad wodą i w wodzie. Jednocześnie prywatność, bo turyści biorący udział w safari zdążyli już zasnąć. Przez całą noc rzeka będzie tylko do dyspozycji zwierząt…

Autor: Ewa Damentka

Okruszek chleba – 13

Okruszek chleba leżał pomiędzy deskami drewnianej podłogi. Gospodyni wzięła pęsetę, podniosła okruszek i zaniosła go do karmnika dla ptaków, gdyż uważała, że byłoby świętokradztwem marnować choćby najmniejszą cząstkę chleba.

dla Janusza napisał AMK

Dźwięk gongu – 34

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje docierały do ludzkich receptorów. Niedaleko parku był staw. Tam rozchodziły się fale po rybich pluskach.

Fale wiatrowe można zauważyć na polach. Łany zbóż falują na wietrze.

Fale na morzu niosą ze sobą energię wody i jod.

Fale dźwiękowe – te przypadkowe, są raczej niefajne. Dźwięk dobrej orkiestry jest właściwy dla ucha i często kojący.

Autor: Adam

Czerwcowa noc – 65

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się całymi rodzinami nad wodę, by w wigilię św. Jana wyrażać radość z nadejścia lata i poprzez symboliczną siłę ognia pożegnać się z przeszłością i powitać nadchodzącą lepszą przyszłość.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Okruszek chleba – 12

Okruszek chleba leżał pomiędzy kamiennym garem ze smalcem, słoikiem z kiszonymi ogórkami i bochnem chleba pokrojonym na duże kromki.

Leżał i patrzył na radosne twarze turystów schodzących z gór. Zmęczeni, spoceni, z ogromnymi plecakami, a tu u wylotu doliny miła niespodzianka – wielki stół, a na nim, na drewnianej desce, uśmiechają się ogromne kromki chleba ze smalcem i kiszonymi ogórkami.

Okruszek leżał i patrzył, jak usta ludzi do nich się otwierały. Kanapki sprawiały wiele radości i dodawały energii do dalszej drogi.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Rozlewiska rzeki lśniły – 49

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się… Malarka odeszła na chwilę od sztalug i przyglądała się swojemu dziełu. W pewnej chwili przymrużyła oczy, jakby coś oceniając. Zamyśliła się. Podeszła do obrazu, poprawiła w jednym miejscu cień, a w drugim dodała trochę księżycowego blasku. Znowu odeszła i przyglądała się długo swojemu obrazowi. Po chwili uznała, że dzieło już jest skończone. Umyła ręce, przebrała się i poszła na spacer. Pamiętała, żeby wziąć ze sobą szkicownik. Lubiła go mieć pod ręką, żeby notować pomysły na kolejne obrazy.

Autor: Ewa Damentka

Okruszek chleba – 11

Okruszek chleba leżał pomiędzy kartkami. Kartki były rozrzucone. Takie miejsce pracy umysłowej. Odciśnięta wilgoć kubka na biurku. Wszystko wskazywało, że trzeba posprzątać. Gospodarz udawał sam przed sobą, że tego nie widzi. Usiadł jeszcze raz przy biurku i dokończył długi list. „Teraz już można posprzątać” – postanowił.

dla Janusza napisał Adam