Miasto widoczne było – 42

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce początkowo wyglądały jak dziecięca wycinanka. Widać było tylko ich czarne kontury na tle błękitnego nieba. Z każdą chwilą stawały się coraz wyraźniejsze i jaśniejsze. Widać było nawet błyski promieni słonecznych w ich oknach. Jeszcze tylko chwila i wysłużony samochód zawiózł turystów w sam środek centrum. Stąd blisko do wszystkich atrakcji – muzeów, teatrów, bibliotek, klubów i księgarni. Odpocząć można było w którymś z licznych parków lub w większych i mniejszych hotelach, hotelikach i motelach. Wiele osób przyjeżdżało tu na weekend, żeby odpocząć. Gdy wracali do swoich miejscowości, miasto ich żegnało widokiem swoich wieżowców, które stopniowo zamieniały się znowu w dziecięcą wycinankę, by z czasem zniknąć za horyzontem.

Autor: Ewa Damentka

Wiosenny las – 60

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i spokojnie, miarowo oddychał, wsłuchując się w śpiew ptaków. Wiosenna zieleń i orzeźwiający zapach lasu wyciszały go. Każdy kolejny, coraz głębszy oddech rozszerzał jego klatkę piersiową. Stał przed ważnym egzaminem – konkursem wokalnym. Wraz z rosnącym spokojem wzrastała w nim wiara w siebie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Morze traw – 28

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało. Młody chłopiec poczuł trawę pod stopami. Jednocześnie poczuł spokój w zimnej, lecz miękkiej trawie. Po chwili zastanowił się, jak musi wyglądać dla mijających go spacerowiczów, gdy tak z głupim wyrazem twarzy stał pośrodku łąki.

Autor: Spacerowicz

Wilk przymrużył oczy – 40

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo to mogło zwiastować kłopoty. Rzeczywiście, odruchowo nastroszył sierść i zawarczał, gdy poczuł woń dużego płowego psa, który biegł za dziewczynką. Pies osłonił sobą dziewczynkę i warczał na wilka odsłaniając duże białe kły. Za moment dobiegł zadyszany chłopiec, który przytulił dziewczynkę i po długiej chwili, potrzebnej na wyrównanie oddechu, powiedział – „Wracamy do domu. Jesteś odważna i już nigdy nikomu nie musisz tego udowadniać”. Poszli wolno, a za nimi szedł pies uważnie obserwujący wilka. Ten uznał, że nie ma ochoty na awanturę, zwłaszcza że jego stado jest daleko. Dzięki temu dzieci spokojnie opuściły las, a na łące czekali skruszeni winowajcy – koledzy dziewczynki, którzy wcześniej się z niej wyśmiewali. Brat dziewczynki zagaił – „Nie wiem, czy wiecie – prawdziwi mężczyźni opiekują się kobietami, a nie narażają ich na niebezpieczeństwo”. Trzymając siostrę za rękę, poszedł z nią w kierunku wsi. Gromadka dzieci powlokła się za nimi. Pies zamykał pochód i od czasu do czasu zerkał w stronę lasu, skąd całej scenie przyglądał się stary wilk.

Autor: Ewa Damentka

Morze traw – 27

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało. Zdawało się, że cała ziemia tańczy razem z nim. Śpiewało kołysankę dla zwierząt, roślin, ziemi, nieba i strudzonych wędrowców. Wystarczyło zwolnić, rozejrzeć się dookoła i poczuć rytm i melodię wiatru oraz falujących traw. Popłynąć razem z nimi. Chwila takiej regeneracji wystarczała na bardzo, bardzo długo.

Autor: Ewa Damentka

Miasto widoczne było – 41

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce miały swoje głowy w chmurach. Tych głów było dużo, bo i wieżowców było dużo. Poziom chmur i głów zachęcał do rozmów między wysokimi budowlami. A chmury to przyroda, więc było o czym rozmawiać. I ostatnie zmiany – gdy zachmurzenie ustało, ustały też rozmowy.

Autor: Adam

Młoda kobieta – 121

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Zdziwiona popatrzyła dookoła. Z radością odkryła miejsce ciche, spokojne, w którym słychać było subtelną muzykę, łatwo wpadającą w ucho. Miejsce, gdzie odprężyła się, pozbierała myśli i lekka, swobodna wyszła z lokalu.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Morze traw – 26

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało Przez polanę przepływała rzeczka. Na jej brzegach usadowili się turyści. Odpoczywali na kocach, jednocześnie opalając się. Kilku wędkarzy zarzucało wędki, by złowić rybę i usmażyć ją nad ogniskiem.

Autor: Adam