Wilk przymrużył oczy – 41

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo już dawno nie widział na swoim terenie bajkowych postaci. Ludzie, owszem, zjawiali się często – ale Czerwony Kapturek? Dawno o nim nie słyszał. Za nim pewnie będzie szedł myśliwy… Wilk schował się w krzakach i uważnie obserwował… Po chwili zobaczył, jak do dziewczynki podszedł inny wilk i ją zagadał. Wilk w krzakach obserwował zdziwiony – „Czy tamten nie słyszał bajek? Przecież Czerwone Kapturki trzeba zostawiać w spokoju”!

Po chwili dziewczynka odeszła, a obcy wilk ruszał na skróty do domku babci. „Czekaj to pułapka”. Obcy popatrzył drwiąco na starego wilka i parsknął śmiechem -„pewnie bajek się nasłuchałeś. Nie przeszkadzaj staruszku”. Pomknął jak strzała w stronę domu babci. Tymczasem stary wilk zebrał całe stado i podeszli ostrożnie pod dom babci, żeby zobaczyć, co będzie dalej.

Widzieli, że tak jak w bajce Czerwony Kapturek wszedł do domu i został zjedzony, podobnie jak wcześniej babcia. Również jak w bajce potoczyły się dalsze wydarzenia. Myśliwy rozciął brzuch śpiącemu wilkowi i pomógł wyjść z niego babci i Czerwonemu Kapturkowi. Następnie włożył do brzucha dużo kamieni i zaszył go z powrotem. Obcy wilk odszedł, złorzecząc – był głodny, a łoskot kamieni w jego brzuchu nie pozwalał na polowanie, bo zwierzyna go słyszała i uciekała w popłochu.

Stary wilk patrzył z satysfakcją. Bajki jednak dobrze uczą i ostrzegają przed niebezpieczeństwem. Spojrzał na młode wilki ze swojej watahy. Wiedział, że żaden z nich nie wpadnie w pułapkę Czerwonego Kapturka. Po głowie chodziły mu wspomnienia innych bajek, które słyszał w dzieciństwie. Czas podzielić się nimi z młodszym pokoleniem – pomyślał i poszedł zapolować na królika, bo zrobił się całkiem głodny po tej przygodzie z Czerwonym Kapturkiem.

Autor: Ewa Damentka

Wiosenny las – 62

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i intensywnie myślał o życiu i pracy. Wtem przystanął, wytężył wzrok i nie mógł uwierzyć swoim oczom – tak to była ona! Ta, dzięki której zmienił swoje życie. Podszedł do niej i mocno ją przytulił, a ona odwzajemniła jego uścisk.

Wniosek z tego taki: Każdy może się zmienić, tylko musi mieć odpowiednią motywację.

Autor: Jan Smuga

Dźwięk gongu – 8

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje docierały nawet do Śpiącej Królewny, jakby chciały wybudzić ją z letargu. Mówiły: „Wstawaj! Ocknij się! Szkoda czasu, by czekać na księcia, który zjawi się za sto lat. Życie jest tu i teraz”! Były nieustępliwe i natarczywe. Słodki sen księżniczki zamieniały w koszmary. Zaczęła śnić o księciu, który za sto lat grzebie żywcem ją, jej rodziców i poddanych, by zrobić miejsce dla siebie i swojego królestwa. Zaniepokoiła się i uznała, że pora wstać i wziąć swoje życie we własne ręce. Otworzyła oczy, a wraz z nią obudzili się wszyscy w pałacu i całym królestwie. Życie powróciło do jej rodziny oraz poddanych i nabrało zwyczajnego codziennego rytmu. W konkury znowu zaczął przyjeżdżać przystojny książę z sąsiedztwa, wraz ze swoim nauczycielem – starym Merlinem. Został miło powitany i po paromiesięcznych staraniach jego oświadczyny przyjęto. Książę z radością patrzył na słodką twarzyczkę swojej narzeczonej i cieszył się, że zły czar został przełamany teraz, miesiąc po rozpoczęciu klątwy. Za sto lat – gdyby przepowiednia miała się spełnić w planowany sposób – byłby już sędziwym staruszkiem i mógłby co najwyżej patrzeć jak jego praprawnuk wybudza Śpiąca Królewnę z zaczarowanego snu. Jeszcze pełen niedowierzania zwierzał się ze swoich radości sędziwemu Merlinowi i nie zauważał, że staruszek, słuchając jego wywodów, uśmiecha się lekko, zerka na swój pierścień, podróżny sękaty kij i lekko dotyka sakwy, w której miał ukrytą misę wydającą dźwięk tak mocny jak gong.

Autor: Ewa Damentka

Morze traw – 32

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało. Z uwagą wpatrywałam się w ekran wypełniony tańczącymi łanami traw. Po chwili kamera pokazała zwierzęta, które na moment odsłonił wiatr. Sawanna była pełna życia, które teraz przycupnęło tuż przy ziemi, Schowało się w trawach, w nadziei, że intruzi z kamerami zaraz sobie pójdą i znowu będzie mogło swobodnie zajmować się sobą i swoimi zwykłymi sprawami.

Autor: Ewa Damentka

Miasto widoczne było – 45

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce błyszczały w świetle słońca. Innymi obiektami na niebie, które od czasu do czasu błyszczały były też samoloty unoszące się wysoko, wysoko nad miastem. Niektóre osoby podziwiały te wysokie budowle oraz metalowe ptaki, które przenoszą ludzi na znaczne odległości. Pasażerowie w samolotach natomiast w podziwem i uznaniem patrzyli z góry na miasta i ich zabudowy, a jednocześnie cieszyło ich to, że lecą.

Autor: Adam

Młoda kobieta – 123

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła z ciekawością do klubu pełnego kobiet. Z pewnym zaskoczeniem dla siebie szybko odnalazła się wśród nich. Zaczęła śmiało rozmawiać. Wyrażać swoje zdanie i opinię. Postanowiła do owego klubu powracać. Wśród jego uczestników czuła się swobodnie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Dźwięk gongu – 6

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje przenikały ciało, wprawiając je w delikatne drżenie. Oczyszczały i równoważyły. Słuchając muzyki gongu przy zamkniętych oczach, ludzie doświadczali widzenia zadziwiających, tańczących kolorowych świateł. Jakby na jawie oglądali występ tancerki z wielobarwnymi wstęgami i doznawali uczucia wydobywającego się z nich piękna.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Morze traw – 31

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało podobne do szmaragdowego morza. Oczy błyszczały na myśl o dalekich podróżach. Mnożyły się myśli spokojne. Rozszerzała się przestrzeń wewnątrz i na zewnątrz ludzi. Budziła się radość tak potrzebna do spełniania marzeń.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Dźwięk gongu – 5

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje odczuwali nawet głusi od urodzenia. Gong ten obwieszczał, że podano do stołu w wykwintnym pałacowym hotelu. Słysząc ten gong z oddali, wielu osobom ciekła ślinka, bo wizualizowali sobie stół suto zastawiony potrawami, a z nich unoszące się przyjemne zapachy i aromaty…

dla Adama napisał AMK