Rozlewiska rzeki lśniły – 44

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się kobiet. Pryskały na siebie wodą, śmiały się i wesoło paplały. Stary księżyc pochylił głowę, żeby im się dobrze przyjrzeć, a zdziwione gwiazdy mrugały do siebie porozumiewawczo. Były zaskoczone i rozbawione, bo staruszek Księżyc rzadko kiedy okazuje zainteresowanie tym, co dzieje się na Ziemi. Lubiły go, więc mocno świeciły, żeby miał dobry widok.

Autor: Ewa Damentka

Wiosenny las – 65

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i przyglądał się wszystkiemu dookoła. Wyprowadzał swojego psa na spacer. Umięśniony mężczyzna z Yorkiem. Zrobił furorę wśród kobiet, które nie zwracały uwagi na facetów mocną ręką trzymających na smyczy Pitbulle i Rottweilery. Siła i delikatność w jednym.

Autor: Małgorzata

Morze traw – 38

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało. Wrażenie było tak silne, że Zyta wyciągnęła rękę do obrazu, żeby pogłaskać namalowane na niej łany dzikich traw.

– Uważaj – krzyknęła Kokoryczka, która już zdążyła przyzwyczaić się, że coś dziwnego dzieje się malowanymi przez nią pejzażami.

– Zyta, uważaj! – powtórzyła Jęczyduszka i rzuciła się, żeby powstrzymać Zytę przed dotknięciem pastelowego rysunku.

Udało się jej złapać Zytę za rękę, ale zrobiła to zbyt późno. Zyta dotknęła namalowanych traw i razem z Jęczyduszką zostały wciągnięte do obrazu. Obydwie znalazły się pośrodku bezkresnej przestrzeni i bezradnie rozglądały się dookoła.

– Co znowu zmalowałeś? – Merlin z groźną miną ruszył w stronę Merlinka, który przyglądał się tej scenie równie zaskoczony jak pozostali.

– Kokoryczko, czy skończyłaś malować już swój obraz – zagadnęła Babcia Jaga.

– Nie…, chciałam jeszcze dokończyć tło – odpowiedziała zmieszana Kokoryczka.

– To namaluj jeszcze dom, w którym dziewczyny będą mogły zanocować i przeczekać. Nie wiem, kiedy uda się nam je stamtąd wyciągnąć – poprosiła Babcia Jaga.

Kokoryczka dokończyła rysunek i zobaczyła, jak kolorowe plamki symbolizujące Zytę i Jęczyduszkę kierują się w stronę domu, którego czerwony dach i białe ściany zapraszały i dawały poczucie bezpieczeństwa.

Złota Rybka patrzyła zamyślona na obraz i szepnęła:

– Proszę namaluj jeszcze drugi rysunek, którzy przedstawia wnętrze domu. Przygotuj dla nich łóżka, stolik, krzesła, kuchnię i dobrze zaopatrzoną spiżarkę.

– No i domaluj tam telefon i komputer z internetem – dodał Głos.

Merlinek patrzył przerażony na pierwszy rysunek, z którego zniknęły postacie dziewcząt. Babcia Jaga dotknęła lekko jego ramienia. Gdy chłopiec przytulił się do niej ze szlochem, pogładziła go po głowie i powiedziała:

– Nie martw się, obydwie są już w domku, zobacz!

Chłopiec spojrzał na rysunek i odetchnął z ulgą, gdy zobaczył namalowaną Zytę i Jęczyduszkę, które zagospodarowywały się w swoim nowym domu.

– Ja… nie wiedziałem…., nie chciałem…, przepraszam – jąkał, wtulając się w Babcię Jagę.

„Merlinie, powstrzymaj swą złość” – Głos powiedział telepatycznie czarodziejowi – „tym razem to nie jego wina”.

– Co się stało? – zapytała Jagoda.

– Jeszcze nie wiemy – powiedział Merlin, patrząc surowo na Merlinka.

Potem popatrzył z powątpiewaniem na Kokoryczkę i zapytał:

– Czy masz jakieś pomysły?

– Taaaak – Kokoryczka – sięgnęła po kredkę i w domku dorysowała drzwi z napisem „Transporter – droga do domu”.

Zebrani popatrzyli na nią zdumieni, a ona dodała:

– Na szczęście pokazywałam dziewczynom mój ulubiony serial, czyli „Star Treka”.

Złota Rybka, Jagódka i Młody Adept rozluźnili się i uśmiechnęli. Starsi czarodzieje patrzyli zdziwieni, bo nie rozumieli, co to znaczy. Kokoryczka szybko namalowała pomieszczenie do teleportacji. Skończyła akurat w chwili, gdy Zyta i Jęczyduszka weszły do niego. Uśmiechnęła się, gdy Zyta podeszła do tablicy rozdzielczej i zaprogramowała ją.

Po chwili obie z Jęczyduszką znalazły się w pokoju.

– Co się stało? – zapytała Jęczyduszka.

– Nie wiemy – odpowiedziała Jagoda, która zmarszczyła brwi i uważnie przyglądała się Kokoryczce. Z podobną uwagą przyglądali się jej pozostali nauczyciele Szkoły Czarowania.

– Kochanie, chyba powinniśmy spędzać więcej czasu w twoim pokoju, czytać twoje książki i oglądać twoje filmy – zasugerowała Babcia Jaga.

– Serdecznie zapraszam – odpowiedziała Kokoryczka. Potem popatrzyła z żalem na swoje rysunki i dodała – nie wiem, co się dzieje, ale myślę, że na razie powinnam przestać malować.

– To nie będzie konieczne – skomentował Głos.

– Ależ to niebezpieczne – zaprotestowała Jęczydusza.

– Nie bardziej niż przejście przez drzwi – wyjaśnił Głos i dodał – nadchodzą ciekawe czasy. Myślę, że powinniśmy się nastawić na więcej niespodzianek.

„Ciekawe, co ty masz wspólnego z tą?” – pomyślał Merlin i surowo przyglądał się Merlinkowi, który puścił już Babcię Jagę i teraz stał cichutki jak trusia, udając że go nie ma.

„Tym razem nic, tylko mu się wydawało” – odpowiedział mu Głos.

„Możesz mi wyjaśnić, co się dzieje?” – zapytał Merlin.

„Chętnie, muszę jeszcze tylko sprawdzić parę rzeczy, a potem przedstawię tobie i Jadze moje spostrzeżenia”.

Zebrani uważnie przyglądali się pastelowym rysunkom namalowanym przed chwilą przez Kokoryczkę. Po chwili wszystkie straciły swoją holograficzną głębię i znowu stały się zwyczajnymi obrazkami.

Morze traw na pierwszym obrazie falowało, tak przynajmniej wydawało się patrzącym. Zyta przyglądała się pejzażowi z uśmiechem, ale tym razem już nie zamierzała go dotykać. Wzięła Jęczyduszkę za rękę i podziękowała jej za pomoc. Potem wszyscy udali się do kuchni, by zjeść solidny obiad. Dobry posiłek rzeczywiście przydał się po tak mocnych przeżyciach.

Autor: Archiwista SC

Dźwięk gongu – 19

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje wnikały wszędzie. To był dobry dźwięk słyszalny z daleka.

Tego popołudnia gong miał wielu słuchaczy. Słuchacze trochę rozmawiali ze sobą, a trochę słuchali. Gdzieś z oddali docierał zapach grillowanego mięsa. W tej sytuacji gong stracił na znaczeniu, a głodne osoby sięgnęły po portfele i podeszły do stoisk gastronomicznych.

Autor: Adam

Rozlewiska rzeki lśniły – 43

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się turystów. Cały dzień wędrowali. Dopiero wieczorem rozbili obóz. Zjedli kolację, ale sen nie przychodził. Było bardzo gorąco i uznali, że kąpiel w rzece im się przyda. Noc szybko minęła na zabawach i pluskaniu. Rano ruszyli dalej. I dopiero wtedy zorientowali się, że nocą zapomnieli o robieniu zdjęć. Przeżyli piękne chwile bez relacjonowania ich na Facebooku czy Twitterze. Byli zdumieni, że tak bardzo oddali się zabawie i pluskaniu, że zapomnieli o codziennych nawykach dzielenia się ze znajomymi każdą ciekawą chwilą. Jednocześnie wiedzieli, że te nocne przeżycia na zawsze zostaną w ich pamięci, bo trudno będzie zapomnieć o tak wspaniałej przygodzie.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 126

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do świata Form i Pojęć. Widziała Piękno. Zanurzała się w Rozkoszy i próbowała rozmawiać ze Sprawiedliwością. Tu jednak trafiła na mur. Sprawiedliwość proszona o wyjaśnienie swoich decyzji odpowiadała: „tak jest zapisane” lub „tak powinno być, bo wynika z tego, co jest zapisane”. Kobieta z ulgą przeszła przez tę krainę i doszła do kolejnej – filozoficznej. Tu dyskutowano do upadłego. bardzo się to jej spodobało, więc została na dłużej.

Autor: Ewa Damentka

Dźwięk gongu – 18

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje dochodziły wszędzie. Przenikały ściany, ubrania, ziemię rośliny i ciała ludzi i zwierząt. Docierały nawet w głąb ziemi – do jaskiń i podziemnych jezior schowanych we wnętrzu górskiego masywu. Budziły śpiące w nich nietoperze i pobudzały ryby pływające w ciemnych wodach. Rozszczelniły zasłony i pokazywały drogę do świata zewnętrznego. Właśnie wtedy skały poruszyły się i podziemne jezioro uzyskało połączenie z górskim potokiem, a poprzez niego z innymi wodami. Schowane dotąd w ciemnościach ryby ostrożnie przepływały na nowe tereny. Oswajały się z nimi powoli, by stopniowo, krok za krokiem oswajać nowe i zagospodarowywać się w świetle, cały czas mając zaplecze w przyjaznym dobrze sobie znanym górskim środowisku.

Autor: Ewa Damentka

Morze traw – 37

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało. Czasami trawy stoją, a kiedy indziej mocno się kładą, gdy jest sztorm. Nie wiatr, a sztorm. Kiedy jest silny wiatr, to jest i burza. Czy mamy wpływ, by uspokoić burzę? Czy robią to siły przyrody? Prawdopodobnie można wtedy pomyśleć o łanach traw, które stoją prosto.

dla Krzysztofa napisał Adam

Dźwięk gongu – 17

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje wydawały się przeszywać ciało. Gong oznajmiał o jakimś wydarzeniu. Była to informacja o tym, że rozpoczyna się ceremonia ślubna i że jej uczestnicy proszeni są o skupienie. Gong oznajmiał nie tylko rozpoczęcie uroczystości, lecz także zmianę w życiu młodych ludzi, którzy stawali się małżeństwem. Początkował tę zmianę w sposób wyraźny. Gong zarówno zaczął, jak i zakończył uroczystość.

Przyglądając się z boku temu wydarzeniu, mogłem powiązać to z wydarzeniami w moim życiu, z tym co było, jest i nastąpi. Każdy ma jakiś gong w swoim życiu. Słyszymy go nawet wtedy, gdy nie brzmi. Takim gongiem może być nowa praca, która zmieni życie na ciekawsze lub fakt opublikowania pierwszej książki. Każdemu zdarza się w życiu jakieś przełomowe wydarzenie, które niekoniecznie dostrzeże natychmiast. Zmiany mogą objawiać się na rozmaite sposoby.

Autor: AMK