Święta Nigdy – 47

Święta Nigdy uśmiechnęła się na widok przechodzącej obok niej pary. Kiedyś nie do pomyślenia byłoby, że dziewczyna mogłaby okazywać mężczyźnie swoje zainteresowanie. Powinna być bierna, nie podnosić oczu i czekać na jego inicjatywę. Teraz Nigdy z przyjemnością obserwowała parę, która dyskutowała, trzymając się za ręce i patrząc sobie w oczy. Widać było, że obydwoje pielęgnują tę miłość.

Autor: Ewa Damentka

Morze traw – 25

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało rozłożyste leszczynowe drzewo.

W wakacyjne dni przychodziła pod nie nastolatka. Lubiła leżeć w jego cieniu, wśród gęstwiny traw, Być sama ze sobą. Oswajała się z samotnością i z budzącymi się w niej uczuciami. Poznawała siebie taką, jaką jest, wbrew strachowi. Wśród otaczającego ją spokoju. Pielgrzymowała do swojego wnętrza coraz głębiej. Wzrastały w niej korzenie poczucia własnej wartości i zaufania do siebie. Budząca się w niej moc objawiała się delikatnością i czułością.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda kobieta – 120

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do sklepu z torebkami, lecz nie znalazła tam nic oryginalnego.

Wieczorem wróciła pamięcią do dni dzieciństwa, szczęśliwych dni spędzanych z ukochaną babcią, która lubiła dziergać na drutach. Zajrzała do kufra, w którym przechowywała pamiątki po babci. Wśród zgromadzonych tam skarbów znalazła motki wełny i druty. Przypomniała sobie ściegi, których nauczyła ją babcia.

Dłonie śmigały i w mgnieniu oka powstawały grube wełniane warkocze. Zeszyła boki. Usztywniła dno czerwoną skórą ze starej torebki. Przyszyła „uszy”.

Była zadowolona ze swojej oryginalnej wełnianej torebki.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Morze traw – 24

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało. Łatwo można było sobie wyobrazić, że te trawy są prawdziwym morzem, po którym pływamy statkiem wyobraźni. Można też było położyć się w trawach, wsłuchać w ich szum i przyglądać się obłokom przepływającym nad nami. A można też ukryć się na chwilę w gęstwinie traw i pobyć przez chwilę samotnie, z dala od ludzkich oczu. Każdy może wybrać to, co mu najbardziej odpowiada.

Autor: Ewa Damentka

Święta Nigdy – 46

Święta Nigdy uśmiechnęła się na widok przechodzącej obok niej pary. Kiedyś nie do pomyślenia byłoby, że da radę zmienić ludzi na lepsze, tak żeby w ich sercach na nowo zagościły miłość i radość. Większość już się poddała, poza Bożym Narodzeniem, które wciąż na nowo wita obojętnych ludzi z otwartym sercem.

Autor: Spacerowicz

Miasto widoczne było – 39

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce zdobią centrum miasta. Jego główną ulicą szły kiedyś dwa słonie. Nie były pilnowane i wyszły z cyrku. Spacerowały powoli, dostojnie ulicą Wolności. On i ona. Wzbudzały sensację. Na swojej drodze napotkały fontannę. A, że dzień był upalny, nabrały w trąby mnóstwo wody, po czym same stały się dwoma fontannami rozpraszającymi w promieniach słońca drobną mgiełkę kropel rosy, schładzając przyglądających się gapiów. Potem poszły dalej…

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda kobieta – 119

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Była bardzo speszona i zawstydzona, gdyż nigdy dotąd nie widziała w sobie księżniczki. Kiedy weszła do środka, spotkała dobrą wróżkę, która swymi czarami pokazała jej, że można żyć inaczej. A ona podjęła stojące przed nią wyzwanie.

Autor: Jan Smuga

Morze traw – 22

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało Trawy rosną, a później jest z ich siano. Z siana jest mleko, a z mleka ser. Ser biały jest dobry ze świeżymi owocami, tak jak teraz. Jest pora zasiewów i pora zbiorów. Teraz są porzeczki, agrest, maliny i wiśnie. To wszystko może znaleźć się w słoikach, a potem na kromce chleba.

Autor: Adam