Drewniana łódka – 51

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce woda zaczęła chlapać na środek pokoju. Kokoryczka odskoczyła od sztalugi i z niedowierzaniem patrzyła na swój rysunek, z którego wylewała się woda. Do pracowni wpadł Merlin, mrucząc coś pod nosem i wykonując jakieś dziwne gesty. Za nim weszły Złota Rybka, Jagoda i Babcia Jaga. Babcia podeszła do rysunku i dotknęła go. Woda przestała się z niego wylewać, ale pastelowy morski pejzaż zmienił się. Nie przypominał już rysunku, tylko przestrzenny hologram.

Kokoryczka popatrzyła pytająco na Babcię Jagę, a wszyscy zebrani patrzyli pytająco na Kokoryczkę.

– Co to było? – pierwsza odezwała się Jagoda.

– Nie wiem – mruknął Merlin i, spoglądając na Kokoryczkę, dodał – jesteś pewna, że nie masz czarodziejskich zdolności?

– Chyba nie – odpowiedziała Kokoryczka.

– Też tak myślałam – odezwała się Złota Rybka, patrząc na nią z powątpiewaniem.

– Dziwne rzeczy się tu dzieją – skomentowała Babcia Jaga, udając, że nie widzi Merlinka, który schował się za szafą i usiłował powstrzymać wstrząsający nim chichot.

Merlin też zauważył chłopca i z zawziętą miną ruszył w jego stronę, ale zatrzymał się na znak dany przez Babcię Jagę.

– Kokoryczko – zagaiła Babcia – chodź z nami do biblioteki, a tymczasem Merlin zostanie w pracowni i sprawdzi, co się tu stało.

Babcia Jaga, mówiąc to, uśmiechnęła się, widząc przerażoną minę Merlinka. Pomyślała, że mały sprawi im jeszcze niejedną niespodziankę, a teraz musi sam zmierzyć się ze skutkami swych żartów. Posłała telepatyczny przekaz – „Merlinie, nie bądź zbyt okrutny”. Wkrótce nadeszła odpowiedź – „Jasne, że nie będę, ale trochę poudaję, przynajmniej na początku”.

Autor: Archiwista SC

Miasto widoczne było – 15

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce miały wysoko na niebie szczyty zanurzone we mgle. Światła ostrzegawcze rozświetlały szary tuman. Widok, podzielony na dwie połowy, był intrygujący, pełen tajemnic i rzeczywistego piękna. To jesień niosła ze sobą nadmiar ciepła górą i chłodny wiatr przy ziemi.

dla Andrzeja napisała Magda z Dachu

Święta Nigdy – 35

Święta Nigdy uśmiechnęła się na widok przechodzącej obok niej pary. Kiedyś nie do pomyślenia byłoby, że kierowcy zatrzymają się, widząc kaczki przechodzące przez ulicę. Teraz tak się stało. W centrum wielkiego miasta samochody stanęły, żeby przepuścić kaczki, które szły do parku znajdującego się po drugiej stronie ulicy. Nikt nawet nie zatrąbił. Wszyscy z sympatią przyglądali się kaczuszce i kaczorowi. Gdy ptaki znalazły się już na bezpiecznym chodniku, samochody ruszyły z wolna. Po chwili wielkomiejski rytm znów zdominował ulicę i tylko kilkoro emerytów siedzących na ławeczkach nadal przyglądało się kaczkom. Święta Nigdy wyjęła swój notes, w którym zapisywała wydarzenia, jakie nigdy się nie zdarzą, i z uśmiechem wykreśliła z niego kolejną pozycję

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 101

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła wprost do świata bajki, a raczej do świata bajek. W lokalu świetnie bawili się ze sobą: Pinokio, Plastuś, Sierotka Marysia, Śpiąca Królewna, Siedmiu Krasnoludków i wiele innych postaci. Wszyscy dobrze się czuli w swoim towarzystwie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Miasto widoczne było – 14

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce były różnokolorowe. Niebieskie, złote, zielone, różowe, żółte, czerwone… Kolorowe były też niższe budynki, chodniki i ulice. Całe miasto ożywiały jasne, barwne plamy ścian i poziomych płaszczyzn. Dzięki temu mało kto się smucił. Jasne barwy rozweselały i dodawały otuchy mieszkańcom miasta i przyjezdnym. Z całego kraju ściągały wycieczki, żeby pobyć w wielokolorowym mieście i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia.

Autor: Ewa Damentka

Czerwony samochód – 36

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i pierwszy przyjechał na metę. Jego właściciel był bardzo zadowolony. Wysiadł z samochodu, pieszczotliwie pogłaskał jego karoserię i przyjął poczęstunek zaproponowany przez organizatorów. Popijając orzeźwiający napój, spoglądał na drogę, czekając na swoich rywali. Dopiero po dłuższej chwili pokazał się rosnący punkcik, a po jeszcze dłuższej kolejne. Zadowolony kierowca podziękował swoim mechanikom. Dobrze przygotowali czerwony samochód do tego rajdu.

Autor: Ewa Damentka

Święta Nigdy – 34

Święta Nigdy uśmiechnęła się na widok przechodzącej obok niej pary. Kiedyś nie do pomyślenia byłoby, że para może o dowolnej porze spacerować i robić zakupy. Dawniej większą rolę odgrywały obyczaje, dzisiaj robimy rzeczy w sposób dowolny. Dobrze jest mieć pomysł na swoje działanie, ale możemy funkcjonować bardziej dowolnie.

Autor: Adam

Niebo rozpogadzało się – 50

Niebo rozpogadzało się. Ciężkie chmury odpływały, odsłaniając słońce, które wreszcie mogło przyjrzeć się Ziemi i jej mieszkańcom. Rozświetliło ciemne zakamarki i wlało otuchę tam, gdzie było to potrzebne. Poza tym robiło to co zwykle i zajmowało się swoimi sprawami. Czasem tylko zerkało na Ziemię i inne planety Układu Słonecznego.

Autor: Ewa Damentka