Ciemność zgęstniała – 70

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i spokój. Ład i porządek. Ludziom towarzyszyły jasne myśli i wewnętrzna równowaga. Gdzieś w dal odeszły gwałtowne życiowe burze. Jasnej codzienności towarzyszyły właściwe decyzje, marzenia, plany na bliższą i dalszą przyszłość, dążenie do osiągania celów i radość z ich osiągania.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Święta Nigdy – 20

Święta Nigdy uśmiechnęła się na widok przechodzącej obok niej pary. Kiedyś nie do pomyślenia byłoby, że można było nie polować, czy nie zakładać zimą naturalnych skór i futer. Powstaje pytanie, co jednak ma wspólnego dzisiaj i niegdyś?

Czy trudno byłoby przestawić się na życie sprzed kilku wieków i odwrotnie? Czy osoby niegdyś żyjące, byłyby zadowolone dzisiaj?

Autor: Adam

Starannie zapastowana podłoga – 38

Starannie wypastowana podłoga lśniła jak złoto i błyszczała jak lustro. Odbijał się w niej cały pokój i wszystko co się w nim znajdowało. Małe dziecko patrzyło zafascynowane na ten obraz i starannie sprawdzało, czy w podłodze rzeczywiście odbija się wszystko. Czy dokładnie naśladowane są ruchy rąk dziadka, kiedy opowiada o swoich przygodach, czy siostrzyczka tak samo macha nogami, a herbata trafia do właściwych kubków. Było to fascynujące i wciągało niczym ciekawa bajka.

Autor: Ewa Damentka

Święta Nigdy – 19

Święta Nigdy uśmiechnęła się na widok przechodzącej obok niej pary. Kiedyś nie do pomyślenia byłoby, żeby ludzie na ulicy opowiadali o sobie tak otwarcie. Z wdziękiem, lekkością i bardzo naturalnie. Zamkniętej w sobie świętej Nigdy brakowało bliskości z samą sobą i z ludźmi, więc takie zdarzenia pomagały jej się otwierać.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Raczkujące niemowlę – 41

Raczkujące niemowlę osiągnęło swój cel – dotarło do wielkiego łóżka rodziców. Wdrapało się na nie i z ciekawością rozejrzało dookoła. Zobaczyło leżącą na nim książkę i zaczęło sprawdzać, czy nadaje się do jedzenia. Znacznie ją nadgryzło, zanim odebrała mu ją mama, która wyszła z kuchni, bo zaniepokoiła ją cisza panująca w pokoju.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 95

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła pospiesznym i energicznym krokiem do wnętrza starej i zadbanej kamienicy. W środku ujrzała stare piękne meble i dywany pełne skomplikowanych wzorów. Wokół niej panowała wrzawa. Usłyszała dźwięki jazzowych trąbek i skrobiący dźwięk płyty winylowej. Poczuła się w tym miejscu jak u siebie. W myśli przywołała ciepłe mieszkanie swojej babci. W tym momencie pojawiła się koło niej piękna, dystyngowana kobieta w śnieżnobiałej sukni. Energetycznie podała jej rękę i dźwięcznym, melodyjnym głosem przedstawiła się jej. „To nie może być prawda” – pomyślała młoda kobieta, gdyż osoba, która przed nią stała, to księżna Maria. Księżna powiedziała radośnie: „rozgość się”. Młoda kobieta była oczarowana tym, co może przeżyć. Rozpierała ją dzika eufonia i radość. Kto by pomyślał, że doświadczy czegoś takiego.

Autor: Spacerowicz

Święta Nigdy – 18

Święta Nigdy uśmiechnęła się na widok przechodzącej obok niej pary. Kiedyś nie do pomyślenia byłoby, żeby kobiety same, bez męskiej opieki, wychodziły na miasto, robiły zakupy, chodziły do kina lub kawiarni. Teraz dwie kobiety, przechodzące obok świętej Nigdy, omawiały wspólną podróż. Zamierzały zwiedzić Chiny, Mongolię, Japonię, Koreę i Wietnam. Zastanawiały się, czy uda się zobaczyć wszystko, co chciały. Mówiły o planie podróży, finansach, organizacji noclegów i tym podobnych podróżnych sprawach. Żadna nawet nie zająknęła się na temat ewentualnego męskiego, opiekuńczego towarzystwa. „Świat naprawdę się zmienił” – pomyślała święta Nigdy.

dla Magdy napisała Ewa Damentka

Starannie zapastowana podłoga – 37

Starannie wypastowana podłoga lśniła jak złoto i błyszczała jak lustro. Odbijały się w niej twarze panien szukających księcia na balu… Wtem ów książę wszedł, a wszystkie panny zamarły… On, nie bacząc na ich wygląd i stroje, podszedł do najskromniej ubranej i stojącej z tyłu, gdyż uprzednio, podczas podróży incognito, poznał jej dobre serce.

Autor: Jan Smuga

Święta Nigdy – 17

Święta Nigdy uśmiechnęła się na widok przechodzącej obok niej pary. Kiedyś nie do pomyślenia byłoby, żeby Święta uśmiechała się ot tak bez powodu do zwykłych przechodniów. Przybyła tu bez asysty cherubinów, a z jej torebki wydobywał się rozkoszny zapach pierogów.

dla Magdy napisali Ela i Krzysztof